Kupię męża z obywatelstwem w pakiecie!

Dziś trochę z życia (nie)codziennego w Stanach, czyli o tym jak imigrantki szukają mężów.



,,Tak bym chciała zostać w Stanach, a już za $10 tysięcy niektórzy faceci się ogłaszają. I tak sobie 

myślę, może znajdę dodatkową robotę, trochę dorobię i wtedy byłoby mnie stać".
Musiałam jeszcze raz w głowie przeanalizować czy, aby na pewno dobrze usłyszałam. Tak, moja znajoma właśnie mi oznajmiła, że za wszelką cenę mogłaby zostać w Stanach. Nawet za cenę małżeństwa, wydawać by się mogło bezcennego. Jak widać jednak na sprzedaż już od 10 tysięcy dolarów(choć nie znam dokładnie stawek, bo ja nie szukałam). Dopiero po tym spotkaniu zdałam sobie sprawę z tego, że znam naprawdę sporo(!) dziewczyn, które bardzo chętnie by poszły na taki układ. Znam również takie, które zostały nielegalnie lub takie, którym studia sponsorują host rodziny. Najbardziej popularne jest jednak poślubienie swojego partnera, obywatela USA. Często pary, które nie mają długiego stażu decydują się na to, na pewno niektóre z miłości, ale większość, aby zostać legalnie w Stanach. Każdy kto chce zostać szuka sposobu. Nie oburza mnie to, to ich życie, ale czy to bajkowe życie w Stanach Zjednoczonych wciąż jest bajkowe, kiedy muszą płacić za udawane małżeństwo? 

Nie opiszę jak dostać zieloną kartę, jakie dokumenty należy przygotować, jak wygląda składanie wniosku i wszelkich porad praktycznych, bo jest ich od groma w Internecie. Opiszę tylko moje przemyślenia, jak wygląda to z perspektywy osoby, która mieszka w Stanach i obserwuje to na co dzień. Żeby pomóc zrozumieć ten proces tylko krótko wytłumaczę, poślubiając obywatela/obywatelkę USA po dwóch latach możemy ubiegać się o zieloną kartę, która po kolejnych trzech bądź pięciu latach uprawnia nas do stania się obywatelem Stanów Zjednoczonych.

Fakty są takie, że zostając nielegalnie nie ma większego problemu ze znalezieniem pracy, na przykład jako opiekunka do dzieci. Problem pojawia się, kiedy taka osoba chce polecieć odwiedzić swoją rodzinę. Poleci, ale w jedną stronę, bo z powrotem nie zostanie wpuszczona. Może latać między stanami, ale wybierając się za granice kraju musi liczyć się z tym, że już nie wróci. Jest również wiele innych konswekwencji. Dlatego też decydując się na małżeństwo i mając zieloną kartę można podróżować, legalnie podjąć pracę, a także mieć prawo do pomocy społecznej.

Są na pewno osoby, które pokochały Stany Zjednoczone i po prostu odnalazły tu swój dom. Tylko, że to miejsce nie pozwala, żeby tak po prostu tu zostać i zacząć nowe życie. Ubieganie się o zieloną kartę w innych przypadkach, jak dla najbliższych krewnych, przez petycje złożone przez pracodawców, loterię, dla inwestorów, specjalnych imigrantów czy azyl polityczny jest również skomplikowane, a ilość wydawanych kart jest limitowana. Jeśli się nie uda, to trzeba kombinować. 

Co ja sądzę na ten temat? Nie interesuje mnie polityka, jedynie chciałabym, żeby granice były otwarte, tak, aby ludzie mogli zamieszkać tam, gdzie im się podoba(nie biorę pod uwagę konsekwencji w gospodarce). Ja pokochałam Amerykę Południową i właśnie tam odnalazłam miejsce, gdzie chcę mieszkać. Na razie dostałam wizę na rok, która umożliwia mi pracę. Jeszcze nie wiem czy będę chciała tam zostać na stałe. Być może tak. Nie wiem również czy będę mogła to zrobić legalnie, wszystko zależy od polityki danego kraju. A jeśli nie, czy i ja bym się zdecydowała na tak drastyczne kroki jak małżeństwo za pieniądze? Pierwsza myśl to oczywiście zaprzeczenie, ale im dłużej myślę to wcale nie wiem. bo jak człowiek jest zakochany to, nie myśl logicznie. A zakochać można się też w miejscu.

Nie warto oceniać czy jest to dobre czy złe, bo dopóki te osoby nikogo nie krzywdzą(chyba, że samych siebie) to wszystko jest w porządku. Jedynie oszukują ten swój wymarzony kraj, wymarzone miejsce na świecie. Mogą mieć milion powodów dla których chcą zostać, niekoniecznie jednym z nich musi być polityka tego kraju. Ta polityka, która zmusza ich do podejmowania nielegalnych działań.

Comments

  1. "bo jak człowiek jest zakochany to, nie myśl logicznie. A zakochać można się też w miejscu" bardzo mi się podoba, uważam dokładnie to samo :) Powodzenia w Ameryce Południowej :)
    Aga
    www.sakwyiwalizki.pl

    ReplyDelete

Post a Comment