Kac Vegas bez kaca

Mój piąty raz w Vegas i zdecydowanie powinnam nakręcić film o tym weekendzie. Czy dostałabym Złotego Globa? Na razie nie wybiegam tak daleko w przyszłość i napiszę posta, a Wy sami ocenicie czy dostanę lajka za moje przygody!


,,Po co lecisz kolejny raz do Vegas? Aż tak bardzo lubisz imprezy i kasyna?'' Takie pytania towarzyszyły mi od kiedy pochwaliłam się, że znów tam zawitam. ,,Lecę, żeby po ośmiu(!) miesiącach spotkać się z moją siostrą! Mamy trzy tygodnie dla siebie, zaczynamy w Vegas, a gdzie skończymy to się okażę."

Od paru tygodni nie mogłam się skupić na niczym innym, żyłam myślami o tym spotkaniu. I planowaniu wszystkiego(jak się później okazało to wyszło mi średnio). W końcu - nadszedł ten dzień! Moja siostra miała przesiadkę się w Sztokholmie, a następnie leciała prosto do Las Vegas. Przed nią 10 godzin lotu, ja w tym czasie dopiero kładłam się spać. Plan był, aby spotkać się o 3:00 pm w Vegas! Wstaję rano, jak zwykle zaspałam, na wariata pakuję torbę, wybiegam z domu, telefon wypada mi ze spodni i rozbijam szybkę w moim iPhonie. Ostatnim razem, kiedy to się stało odpadł mi cały ekran i nie mogłam korzystać z telefonu, także podejmuję decyzję i jadę szybko to naprawić. 5 minut i jestem o 150 dolarów uboższa, ale co tam, w końcu jeszcze parę dni wcześniej sprawdzałam stan konta, także myślałam, że nie mam o co się martwić. 
Odprawiam się, zadowolona idę sprawdzić czy nie ma jakiś opóźnień w locie. 3 godziny, cóż, poczekam. Sprawdzam po jakimś czasie, 4 godziny, zaczynam powoli się denerwować. Finalnie, 6 godzin opóźnienia! Myślałam, że to będzie tylko krótka podróż, nie wzięłam żadnej książki, ale pocieszam się, że nic dziś nie zepsuje mi humoru, a jakoś zapełnię mój czas robią coś na telefonie. Bateria mi pada, czas podładować, szukam, szukam, szukam, ładowarka została w domu, trudno, kupuję nową. Sprawdzam stan konta, hotel dwa razy pobrał ode mnie pieniądze za rezerwację. Do tego ten poranny iPhone, 6 godzin czekania na lotnisku to i coś zjeść by się przydało, stan mojego konta powoli się kurczy. Większość wtyczek zajęta, wszyscy ludzie poddenerwowani tak długim czekaniem, w końcu w 9 godzin można już samochodem dojechać do Vegas. Myśląc, że naprawdę już nic gorszego nie może mi się przytrafić odwracam głowę i widzę, że szukając czegoś w torbie wyrzuciłam mój stanik i tak od ponad pół godziny leżał sobie obok mnie. Ucinam sobie drzemkę i śni mi się, że zaspałam na samolot, budzę się, na wszelki wypadek piję red bulla i nie pozwalam sobie usnąć. W międzyczasie moja siostra doleciała już do Vegas, wysiada z samolotu, szuka mnie na lotnisku, podczas lotu nie miała wifi, nie wiedziała co ze mną się dzieje, łączy się z internetem na i zostaje zasypana moimi wiadomościami, że będę za 3, za 4, a w końcu za 6 godzin. Wysyłam instrukcję, jedź do hotelu i się zamelduj. Rezerwacja na mnie, a wytłumaczenia, że jesteśmy siostrami nic nie dają. Mój telefon wciąż z 10% baterii, ale dzwonię i dodaję Alę do rezerwacji. Po godzinie wchodzi do pokoju! Udaje mi się dolecieć o 9:00 pm, biegnę do taksówki, oczy zapłakane, w hotelu potrącam wszystkich ludzi, walę do drzwi i w końcu lądujemy w swoich ramionach! Ile ja na to czekałam! Moja ukochana siostra nareszcie jest ze mną!

Ja padam ze zmęczenia, a ona pełna sił chce na imprezę. Idziemy przejść się po The Strip nocą, ja czuję się jak w domu, tyle razy tu byłam, że spokojnie mogłabym zostać przewodnikiem po Vegas! Lądujemy w klubie Omnia, gra Showtek, poznajemy jakiś ludzi, pewien Meksykaniec planuję z Alą wziąć ślub w kaplicy drive thru, przegrywamy pieniądze w kasynie, ja nawet pierwszy raz od paru miesięcy napiłam się trochę alkoholu. Postanawiamy kontynuować imprezę rano na pool party, zapomniałyśmy tylko, że jest luty i jest za zimno(nawet w Nevadzie), idziemy zjeść śniadanie, przy okazji zaczepia nas facet, który właśnie wygrał 15 tysięcy dolarów w kasynie i wszystko chce nam stawiać. Myślę, że może i kiedyś mi się uda tyle wygrać, skoro tak często goszczę w Vegas, moje szanse są większe. Robimy parokilometrowy spacer po The Strip, oglądamy flamingi we Flamingo Hotel, przechadzamy się po drogich sklepach w Ceasar Palace, podziwiamy fontanny w The Mirage, podglądamy zakochane pary w gondolach w The Venetian, nie możemy oderwać wzroku od fontann w Bellagio, robimy zdjęcia pod Wieżą Eiffela w Paris, jeździmy na roller coasterze nad New York, New York, pozujemy jak księżniczki pod Excaluburem, wdrapujemy się na posągi faraonów w Luxorze. Walentynki spędzone z moją ukochaną siostrą, dzień przebiega bardzo przyjemnie, chwila przerwy, sprawdzam o której godzinie nasz samolot ląduje w San Francisco. Nasz? Czy aby na pewno? Moja siostra leci, ale ja? Ja zapomniałam kupić biletu powrotnego. Biegniemy przez całe The Strp, żeby odebrać nasze bagaże i złapać taksówkę. Mamy 3 godziny do odlotu. To znaczy moja siostra ma, bo ja jeszcze nie wiem co zrobię. Wsiadamy do shuttle bus rozwożącego ludzi po hotelach i na lotnisko, kierowca mówi, że ok. godziny zajmie dojazd. Mój telefon znów pada, dzwonię do linii lotniczych pytając czy mają wolne miejsce. Nie mają. Sprawdzam inne linie, na stronach wyskakują błędy, w końcu kto kupuje bilet 2 godziny przed odlotem? Dojeżdżamy na jeden z terminali, próbuję przekonać ludzi na lotnisku, że skoro samolot odlatuje za 20 minut to nie ma problemu, że będę biegła i zdążę. Odsyłają mnie na inny terminal, gubimy się, zostaje coraz mniej czasu. Dzień wcześniej przez opóźnienie samolotu dostałam zniżkę 150 dolarów na wykorzystanie przy kolejnym locie(oczywiście tylko tej konkretnej linii), ale mail z potwierdzeniem miał przyjść w ciągu pięciu dni. Minęło parę godzin, idealnie, żeby wykłócać się, że właśnie w tym momencie muszę to wykorzystać(naprawdę musiałam - $50 na koncie). Po godzinie wiszenia na telefonie, udaje mi się, wysyłają mi maila z kodem potwierdzającym zniżkę. Jest jeden problem - mój lot ma być za 10 minut. Znów szczęście mi dopisało, lot jest opóźniony 2 godziny. Wykorzystuję moją zniżkę i końcowo za bilet płacę $40! Moja siostra w tym czasie biegnie na swój terminal i leci do San Francisco. Dolatuje 2 godziny przede mną, a ja w tym czasie rozmyślam, że chyba jednak ja to jednak mam szczęście!
Caesar Palace
The Strip
Flamingo Hotel
Nic więcej nie muszę dodawać
Forum Shops 
The Mirage
Venetian
Tak się najadłam, że nie mogłam się ruszyć
Buziak dla mojej walentynki 
Mój pierwszy raz w Wenecji
Bellagio
Paris
Excalibur
New York, New York
Luxor
Jest już po północy, ale jedziemy na Twin Peaks, najwyższy punkt widokowy w SF, zazwyczaj miasto jest we mgle, my trafiamy na czyste niebo, później dowiadujemy się, że dwie osoby tego dnia zostały postrzelone w tym miejscu. I obowiązkowy punkt, jedziemy zobaczyć Golden Gate, jest cieplutko, miasto rozświetlone, na niebie tysiące gwiazd, a most, jak zwykle zachwyca! Przytulam najdroższą dla mnie osobę i wiem, że nie mogę być szczęśliwsza!
Siostry Ohydki

Comments

  1. Fajnie że wszystko dobrze się skończyło z tymi samolotami :) Ja planuję ponowną wizytę w Vegas we wrześniu tego roku :) Pozdrawiam

    ReplyDelete

Post a Comment