Rematch

Jeśli ktoś by zapytał o najdziwniejszy rematch prawdopodobnie mój byłby w pierwszej dziesiątce. Rejestrując się w programie au pair szukamy rodzin, które będą perfect matchem dla nas, oczywiście rozmawiamy na skype, wymieniamy maile, zdjęcia, filmy, ale... Właśnie ale, nigdy przez ekran monitora nie dowiemy się jakie te osoby są na prawdę. Moja rodzina: 10-letnie trojaczki i 6 letnia dziewczynka. Jeden z chłopców z autyzmem, drugi z zaburzeniami lękowymi. Host dad z Puerto Rico, a Host mom ze Stanów. Wydawali się super, zapewniali mnie, że chcą mnie traktować jak członka rodziny. Przyjechałam i spędziłam z nimi niesamowite 3 miesiące. Miałam swój samochód, płacili mi za paliwo, miałam wolne weekendy, podróżowałam z nimi w niesamowite miejsca. Brzmi idealnie, a jednak zdecydowałam się na rematch.  Ale czym on jest? Agencje dają nam możliwość zmiany rodziny, ale mamy na to tylko 2 tygodnie. Moja agencja jest bardzo mała, mamy niewiele rodzin, jest to wyścig z czasem, nie możemy wybrzydzać, bo inaczej wrócimy do domu. Co więc stało się ze mną? Pozwoliłam dzieciom na zbyt wiele swobody, traktowały mnie jak starszą siostrę. Moja młodsza siostra może powiedzieć co robiła ze mną jak była mała, biła mnie, wyzywała, obrażała się, a później przychodziła z płaczem się przytulić. Takie zachowanie ze strony dzieci mnie spotkało. Wciąż zadaję sobie pytanie jak ja, jako nauczyciel mogłam do tego dopuścić. Odpowiedź na pewno nie jest jednoznaczna, wiele czynników na to wpłynęło. Dopiero teraz doceniłam pracę niani, nie dość, że ma zapewnić dzieciom dobrą zabawę, to na dodatek musi też zastępować mamę i tatę cały dzień, prać, gotować, sprzątać, prasować, zbudować szacunek i jeszcze go podtrzymać, organizować playdates, rozmawiać z nauczycielami, pilnować kalendarza, odbierać i zawozić dzieci do szkoły i na zajęcia dodatkowe. Być wielozadaniowa. Takie proste, a jak trudne. Były chwilę, że nienawidziłam mojej host rodziny, ale były takie, że czułam, że nie zamieniłabym ich na nikogo innego. Razem podjęliśmy decyzję, że nie mogę dalej tak pracować, że oni nie pozwalają na to, żeby ich dzieci tak mnie traktowały. Dzieciom powiedzieliśmy, że straciły ukochaną osobę przez brak szacunku. Nawet moja agencja interweniowała, host rodzinka dostała ostatnią szanse, tym razem muszą znaleźć au pair mężczyznę. Agencja zachowała się świetnie, dyrektor regionu dzwonił do mojej rodziny i powiedział, że jest niedopuszczalne, aby dzieci wyzywały lub popychały au pair. Po jednym dniu od otwarcia mojego profilu znalazłam rodzinę 10 km dalej. Po trzech dniach już się do nich wprowadziłam. Nie jest idealnie, nigdzie nie będzie. Ale najważniejsze jest być szczęśliwym. Dlatego zmieniłam rodzinę, bo kiedy nie czujemy się szczęśliwi to po prostu trzeba to zmienić! Czasem naprawa jest rozwiązaniem, a czasem zmiana. Ja nigdy się nie poddaję i wiem, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Trafiłam do uroczych 8-letnich bliźniaków z mamą Filipinką, a ojcem Amerykaninem. Mam swój samochód (znów minivana, teraz na parkingu już nie pamiętam który to mój), brak curfew, czyli godziny, kiedy powinnam wrócić do domu, ale również sporo nadgodzin, na które chętnie się zgodziłam, bo więcej zarabiam. Mieszkamy w Woodside, 30 minut samochodem od San Francisco, a codziennie widuję około 5 skunksów, 10 jeleni i 20 wiewiórek. Po prostu mieszkam w lesie! W nocy bez żadnych świateł jest trochę przerażająco, ale miejsce jest przepiękne.
Bambi na śniadanie

Najśmieszniejsze w tej sytuacji jest to, że z poprzednią rodziną żegnałam się ze łzami w oczach, a teraz wciąż piszemy do siebie maile, na bieżąco wiem co u dzieciaków i będziemy się wciąż spotykać. Bo ich uwielbiam, oni uwielbiają mnie, ale nie możemy być razem. Tak jak i z facetami, może być Twoim przyjacielem, ale niekoniecznie musi wam być dobrze razem ze sobą mieszkać. Jestem wdzięczna, że mogłam być częścią ich rodziny przez jakiś czas, a teraz czas dać szanse komuś innemu!

Przeprowadziłam się z Kalifornii do... Kalifornii. Miałam wybór innych miejsc, osoba z mojej agencji zajmująca się matchowaniem rodzin sugerowała mi rodzinę z Kolorado z piątką dzieci, mówiąc, że byłoby mi tam cudownie, miałam również match z rodziną z samego San Francisco, ale mieszkając w tym mieście szalonych ulic trzeba zapomnieć o samochodzie. Znaleźć miejsce parkingowe w mniej niż 10 minut graniczy z cudem, a poniżej 10 dolarów opłaty jest niemożliwe.
Mogłam przeprowadzić się do innego stanu, ale jeszcze nie skończyłam z Kalifornią, jeszcze mam zbyt wiele tu do zobaczenia!
My city by the Bay

Comments

  1. Z tego co się orientuję to wybrałaś agencje Prowork. Dlaczego? Planuję też się zgłosić ale zastanawiam się nad APiA. Doradzisz jakoś? ;)

    ReplyDelete

Post a Comment