Yellowstone

Gdyby ktoś zapytał o mój dotychczasowy najbardziej szalony wyjazd odpowiedziałabym bez zastanowienia - Yellowstone. Gdy tylko usłyszałam Labor Day od razu zapaliła mi się lampeczka w głowie, że może i ja będę mieć wydłużony weekend. Kiedy dowiedziałam się, że faktycznie mam 3 dni wolnego to bez wahania zaczęłam planować podróż. Od dawna marzyło mi się Yellowstone, ale loty drogie, a na podróż samochodem zbyt mało czasu. Jeden dodatkowy dzień wolnego? No to jadę! I nie, że tylko ja wpadłam na ten szalony pomysł, ale jeszcze zabrałam pięć pełnych samochodów ze sobą. W mój upchnęłam dwie Francuzki, jedną Niemkę, jedną Brazylijkę no i sobie, szaloną Polkę. Inni znajomi pojechali prosto do Yellowstone, a nasza ekipa postawiła sobie za cel: przejechać przez 6 stanów w trzy dni. Brzmi jak szalony plan, ale wykonanie przerosło nasze oczekiwania, bo przejechałyśmy faktycznie 6 stanów, tylko, że w jeden dzień! Wypożyczyłyśmy samochód w piątek o 10:00 pm z San Francisco i ruszyłyśmy prosto prze Californie, Nevadę i stwierdziłyśmy, że prawie po drodze jest Salt Lake City, więc nadrobiłyśmy tylko 8 godzin, ale cóż to jest w obliczu ponad 40 godzin, które spędziłyśmy w samochodzie. W końcu przekroczyłyśmy granicę Utah. Jeszcze tylko parę godzin i dotarłyśmy do Salt Lake City, miasta, które każdy kojarzy jako organizatora Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2002 roku. Pierwszym, obowiązkowym punktem było Wielkie Jezioro Słone położone na zachód od miasta. Widok robi niesamowite wrażenie, długie na 120 km i szerokie na 45 km, a przy tym w najgłębszym punkcie punkcie sięga zaledwie 10 m. Zaraz po Morzu Czarnym jest najbardziej zasolonym akwenem wodnym na świecie. Oczami wyobraźni już widziałam siebie leżącą na powierzchni wody unoszoną przez sól. Rzeczywistość jednak lekko się różniła, zamoczyłyśmy nogi, a warstwa soli została nam na stopach. Nie był to zbyt udany pomysł patrząc na to, że przez kolejne dwa dni nie miałyśmy możliwości wzięcia prysznica. Po naprawdę niesamowitych widokach jeziora musiałyśmy ruszyć dalej, żeby zobaczyć miasto, które jest główną siedzibą władz Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, czyli bliżej znanych jako mormonów. Wyznają oni zasadę, aby we wszystkim zachowywać umiar, także nie byli zachwyceni widokiem nad latających wokół ich świątyni w krótkich szortach. Właśnie, latałyśmy, bo tylko tak to można określić, patrząc na czas, który nas poganiał.
Great Salt Lake
Wielkie Jezioro Słone
Mormon Temple
Salt Lake City
Pożegnałyśmy Miasto nad Jeziorem Słonym i pojechałyśmy. Najpierw Idaho, a w końcu Wyoming! Okazało się jednak, że musiałyśmy przejechać przez cały Park Narodowy i finalnie dotarłyśmy do Montany. Po równo 24 h w podróży, przejechaniu 6 stanów, mogłyśmy rozstawić namiot i pójść spać. Tabliczki z napisami, żeby uważać na niedźwiedzie w tym nie pomagały. Każdy szelest był dla mnie oznaką zbliżającego się niedźwiedzia, który chciał zjeść moją głowę, więc dla zasady popłakałam sobie trochę, albo i trochę dłużej, bo do 4:00 am. Teraz już nie wiem czy ktokolwiek z osób z mojego namiotu jeszcze kiedykolwiek zgodzi się ze mną gdzieś wyjechać. W końcu padłam ze zmęczenia, ale nie dane mi było odpocząć, bo o 7:00 rano już robiliśmy śniadanie i za chwilę w końcu ruszyliśmy odkrywać Yellowstone! Po nocy w prawie 0 stopniach poranne słoneczko było najlepszym początkiem dnia
Mój pierwszy camping w życiu
Montana
Znów wjazd do Wyoming i od samego rana intensywne zwiedzanie. Yellowstone jest najstarszym parkiem narodowym na świecie, który jest położony na granicy trzech stanów, Idaho, Wyoming i Montany i znajduję się w Górach Skalistych. Słynie przede wszystkim z majestatycznych gorących źródeł oraz gejzerów. Naszą przygodę zaczęliśmy od Mammoth Hot Springs, czyli od kompleksu gorących źródeł, które tworzą bardzo efektowne tarasy. To minerały zawarte w gorącej wodzie, której temperatura dochodzi do 80 stopni tworzą kolorowe nacieki. Nie byłabym sobą, gdybym chociaż nie spróbowała sprawdzić czy temperatura wody jest faktycznie aż tak wysoka. Chłodzi się na powierzchni, także paluchy mam jeszcze całe.
Mammoth Hot Springs
Tarasy
Po drodze obejrzeliśmy parę gorących źródeł, aż w końcu dojechaliśmy do najpiękniejszego miejsca w całym Yellowstone - Grand Prismatic Springs. Źródła, które wyrzucają ponad 2 tys. litrów wody na minutę, a ich kolory zachwycają tak, ze ciężko oderwać wzrok.
Grand Prismatic Springs
Największe gorące źródła w Yellowstone
Bez prysznica, ale szczęśliwa
Dla takich widoków warto jechać, choćby i 40 godzin
Kompleks termalny Midway Gaser Basin
Gejzery
Zimno, ale pięknie
I ta gorąca para
Z daleka wygląda niepozornie
Pryzmatyczne źródła
Najpiękniejsze miejsce w Yellowstone
Naturalne jacuzzi
Co ja bym bez nich zrobiła?
Selfie nawet z gorącymi źródłami
Ważnym punktem było również Jezioro Yellowstone, które znajduję się na wysokości 2376 m n.p.m. i jest drugim najwyżej położonym zbiornikiem słodkowodnym na Ziemi.
Jezioro Yellowstone
Trochę za zimno na pływanie, ale przynajmniej są widoki
Największe jezioro w Yellowstone
Następnym punktem był najpopularniejszy gejzer w Yellowstone, czyli Old Faithful, a swą popularność zawdzięcza regularności. Czyli jak widać nawet przewidywalność może być czymś niezwykłym. Wybucha on przeciętnie 17 razy na dobę, na około rozstawione są ławeczki i zegar odmierzający czas do kolejnego wybuchu.
Old Faithful
Zaczyna się
Czy jeszcze coś zapowiedziane jest w programie?
Gejzer skończył swój występ
Nadszedł czas na ostatni przystanek, czyli Wielki Kanion Yellowstone. Po drodze żubry nam machały to zatrzymaliśmy się jeszcze porobić selfie z nimi i zakończyliśmy dzień hikingiem.
Wygląda bardziej jak zmutowany pies, ale serio to żubr
Całkiem fajne, ale w Polsce mamy i tak lepsze!
Grand Canyon of Yellowstone
Zachód słońca nad Wielkim Kanionem
Pień - pająk
Zakończenie dnia z takim widokiem
Wodospad Yellowstone
Przełom rzeki Yellowstone
Znów trasa do Montany, żeby zabrać nasze namioty i z powrotem do San Francisco. To był zdecydowanie najbardziej udany z moich tripów do tej pory.
6 stanów,
5 dziewczyn,
4 torby jedzenia,
3 dni wolnego,
2 cele podróży,
1 samochód,
0 prysznica.

Wydatek: 80 dolarów

Długość trasy:
San Francisco - Salt Lake City = 750 mil
Salt Lake City - Yellowstone = 400 mil,
Yellowstone - San Francisco = 1000 mil
W sumie przez cały weekend zrobiłyśmy ok. 2500 mil

Czy potrzeba dużo pieniędzy? Nie!
Czy potrzeba dużo czasu? Nie!
Wystarczy chcieć!
Najlepsza ekipa
Zmęczone, ale szczęśliwe
Czy my już naprawdę musimy wracać?
Dziki Zachód
Make up nas uratował
PJ day
Fit posiłki podczas podróży zapewniał McDonald's
3 dni bez prysznica, a ona jeszcze mnie całuje
Brak prysznica zamaskowałyśmy makijażem
Dziękuję wariatki!!!!

Comments

  1. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  2. Ekstra, byle tak dalej, jesteś niezniszczalna! Ale piękne miejsca! Ściskam, Kuba

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kubuś, chciałabym, żebyś mógł zobaczyć te miejsca! I wierzę, że pewnego dnia się to uda! Całuję!

      Delete
  3. Yellowstone - Miś Yogi! :D
    Ciekawostka - www.strefatajemnic.onet.pl/apokalipsa/wulkan-yellowstone-zniszczy-ameryke/cfpc8
    Niedźwiedzie - Polecam film "Backcountry"

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahaha, Twój komentarz bardzo mi się podoba :D Misia Yogi nie widziałam niestety! Zostało mi tylko 9 miesięcy w Stanach, może do tego czasu nie wybuchnie :D

      Delete
  4. A no brudasy z nas były hahah!
    Haha czemu zawsze na drugim planie wyglądam jak kupa :((

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ty lepiej zdaj relacje na swoim blogu z Yellowstone, bo na pewno masz piękne zdjęcia!

      Delete

Post a Comment