Lake Tahoe

Już minął miesiąc od mojej ostatniej wizyty w Nevadzie. Pomyślałam, że czas wrócić. Planowałam coś na weekend, ale host zaproponował, żebym z nimi wyjechała. Po minucie już byłam spakowana. Miejscem naszej podróży było niebywale piękne Jezioro Taho, położone na granicy stanów Kalifornia i Nevada w górach Sierra Nevada na wysokości prawie 2000 m n.p.m. Dojechaliśmy w piątek wieczór do South Lake Tahoe, aby w sobotę z samego rana zacząć hiking. Kolor wody, góry otaczające jezioro i nieskończoność drzew. Zakochałam się w tym miejscu, kompletnie przepadłam. Pomyśleć tylko, że takie cuda natury kryją się 4 godziny drogi od San Francisco. Mimo, że miał być to aktywny wypad i myślałam, że uda mi się uniknąć fast foodów, jakże bardzo się myliłam. Przez 2 dni nie zjedliśmy nic zdrowego, śniadania w Starbucks, lunche w Taco Bell, a kolacje w In-N-Out, a desery w Cold Stone. Mieszkam z ludźmi, którzy połowę jedzenia zamawiają na mieście, a drugą połowę wyjmują z zamrażalnika i odgrzewają w mikrofali. Szkoda tylko, że oni jedząc takie żarcie nie tyją, a mi powoli wzrastają kilogramy na wadze. Dobrze, że chociaż na ten hiking ruszyliśmy. Gdy dotarliśmy do celu naszego szlaku ujrzeliśmy kolejne jezioro, a jak widzę wodę to widzę również okazję do popływania. A, że dzieci i tak zaraz by mnie zmoczyły, ściągnęłam ubranie i już mnie nie widzieli. Zresztą nawet nie chcieli patrzeć, bo przyglądali się wężom wijącym się na około. Na plażę nad Lake Tahoe udało nam się dojechać tak, aby spędzić ostatnie chwilę dnia patrząc na ten zachwycający krajobraz. Dla mnie ten dzień jeszcze wtedy się nie zakończył. Wybrałam się na spacer, spacer z Kalifornii do Nevady! Zajęło mi to równo... 3 minuty, tak blisko granicy stanu mieszkaliśmy. Jako profesjonalny i doświadczony gracz wybrałam maszyny w Harrah's. I wygrałam! 5 dolarów, a później je przegrałam. Na pocieszenie kupiłam sobie lody w Cold Stone, gdzie pracownicy nimi żonglują! W niedzielny poranek postanowiliśmy spalić trochę tłuszczyku, szybki hiking przed śniadaniem do Nevady (później śniadanie oczywiście w Stabucks, bo przecież dzieci już są przyzwyczajone jadać tak codziennie), a po śniadaniu wypożyczyliśmy rowery i znów wybraliśmy się do Nevady, ale tym razem na plażę. Hostka była w tym czasie służbowo w Europie, więc rola ciągnięcia jednego z dzieci w wózku przypadła mi (dziecko 6-letnie, a drugie 10-letnie, jak to skomentować?) Przynajmniej poczułam jakby było ciężko, gdybym przytyła i musiała ciągnąć za sobą ten dodatkowy balast. Lepiej chyba nie tyć;)
Być w jakimś miejscu i nie widzieć stolicy to często wstyd. Ja już widziałam Sacramento, stolicę Kalifornii. Co z tego, że z samochodu, co z tego, że z oddali, ale wystarczyło, żebym wcale nie chciała tam wracać. Miasta w CA po prostu nie są zachwycające, lepiej zachwycać się krajobrazami. Krajobrazy na zdjęciach też nie wydają się takie złe, chociaż nigdy nie oddadzą prawdziwego piękna, jednak wraz z opowieścią trochę chcę Wam przybliżyć jak cudowne chwilę tutaj przeżywam.
Lake Tahoe
Gotowa na hiking
Próbujemy się nie przewrócić
Nawet mój czas wolny spędzam z dzieciakami
Takich mam kompanów podróży
Słyszałam, że w Lake Tahoe są niedźwiedzie, ale ja widziałam tylko tygrysy
South Lake Tahoe
Spacer do Nevady
Stateline
Jestem w dwóch miejscach równocześnie
Matka Polka
Wróciliśmy, a ja zabrałam dzieciaki na Roller Rink, disco na rolkach, dokładnie jak z Amerykańskich filmów i tak właśnie się czułam jeżdżąc przy głośnej muzyce i kolorowych światłach!
Roller Rink
So American
Slowly, but installing
Status w postach: lekko opóźniony; Powód: zajęta życiem

Comments

  1. podróżniczka :) super! pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. W poniedziałek czeka mnie dopiero podróż! Pozdrawiam;)

      Delete

Post a Comment