Viva Las Vegas!

Jestem niecałe 3 tygodnie w Stanach, a rodzinka już postanowiła zabrać mnie ze sobą na wakacje. I to jakie wakacje! Na miejscu okazało się, że nie musiałam zbyt dużo pracować i miałam sporo czasu wolnego.
Wpakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy do Las Vegas! Podróż zajęła nam ok. 8 godzin, ja przez połowę czasu podziwiałam widoki za oknem, a przez drugą połowę oglądałam z dzieciakami filmy (jakie to szczęście mieć telewizor w samochodzie).
Zachód słońca na pustyni
Obudziłam się dokładnie w momencie, kiedy wjeżdżaliśmy do Vegas. Wszystko było takie świecące i wielkie, że aż dostałam oczopląsu.
Rodzice dzieciaków wybrali Marriott ze względu na brak kasyna w środku, a także lokalizację w centrum miasta. Las Vegas jest najbardziej zaludnionym miastem w Nevadzie, ale wszystko kręci się wokół jednej ulicy, Las Vegas Boulevard, potocznie znanej jako The Strip, ciągnącej się na 6,8 km. I kolejnego dnia wpadłam na genialny pomysł, aby pójść na spacer wzdłuż i zobaczyć czemu wszyscy tak zachwycają się tym miejscem. Założyłam sandałki (jak ja tego później żałowałam!) i poszłam. Wszystko opiera się na hotelach ulokowanych przy głównej ulicy i atrakcjach jakie zapewniają. W ciągu jednego dnia znalazłam w tylu różnych miejscach!
The Venetian - i tak oto znalazłam się w Wenecji. Były freski i replika dzwonnicy św. Marka oraz oczywiście gondole. Stanęłam w kolejce i zdałam sobie sprawę, że nie chcę wydawać 80 dolców na samotną dziesięciominutową podróż.
Zdjęcie przy gondoli też się liczy
Paris - to był mój trzeci raz w Paryżu, ale dopiero pierwszy poza Francją. Znów zachwyciłam się Wieżą Eiffela, Łukiem Triumfalnym i Place de Concorde.
Zdjęcie pod Wieżą Eiffela obowiązkowe!
Circus Circus - Wieczne dziecko we mnie mówi, że to najfajniejszy z hoteli. Konstrukcja odzwierciedla ogromny namiot cyrkowy, który w środku kryje oczywiście kasyno, kaplice ślubną i park rozrywki! Pograłam na paru maszynach (z zabawkami, żeby wygrać jakiegoś pluszaka) i kupiłam bilet na cały dzień do Adventuredome, co za zabawa, roller coastery w środku hotelu!
Zdjęcie od gorszej strony;P

Można się domyślić, że zdjęcie robił facet, nie ujął niczego poza mną
Zaraz największy roller coaster, jupi!
To co dzieje się w Vegas, zostaje w Vegas
Show odbywa się oczywiście w środku hotelu
Następnie poszliśmy z dzieciakami do Tropicany na pokaz iluzjonisty. W Polsce pracując jako animator i konferansjer na prawie każdej imprezie był jakiś magik czy iluzjonista i trochę mi się to przejadło, ale tutaj oglądałam z otwartą buzią.
Na następnym show nie miałam tyle szczęścia i wyciągnęli mnie na scenę
Musieli przerwać jedzenie popcornu na selfie
To ten sok z gumijagód?
Taki zamek na przeciwko
Po wszystkich atrakcjach położyłam dzieciaki spać i poszłam w miasto. Mimo wysokich butów i sukienki pierwszą atrakcją był gigantyczny roller coaster w hotelu New York - New York. Hotel ma odzwierciedlać panoramę Nowego Yorku, z przodu stoi Statua Wolności, a za nią wznoszą się m.in. Empire State Building, Chrysler Building i jezioro.
Aga w Las Vegas!
Tym sposobem znalazłam się w Nowym Yorku
Obok świeci Excalibur
W tle widać roller coaster
Poznałam wielu ludzi i poszłam obejrzeć pokaz fontann w hotelu Bellagio. Czyli kolejne włoskie miasto w Vegas zaliczone! Ogromne, ponad 3 hektarowe jezioro tworzy show synchronizowane z muzyką. Muszę przyznać, że robi to ogromne wrażenie i jest to najlepsze co widziałam w LV. W hotelu również znajduje się ogród botaniczny zmieniający wystrój zależnie od pory roku. Trochę pograłam w kasynie i musiałam wracać, bo kolejnego dnia czekał mnie lot helikopterem!
The Strip
Fountains of Bellagio
Zamiast oglądać pozuję do zdjęć
Under the sea
Koleżanki z Nevady
Trzy syrenki
Ciąg dalszy nastąpi...

Comments

  1. Ale tam ślicznie!

    www.paulaintheusa.blogspot.com

    ReplyDelete

Post a Comment