Flowers in my hair

Jak na grubasa przystało na miejsce mojej podróży wybrałam Stany Zjednoczone!

(To ja wraz z przyjaciółmi w niedalekiej przyszłości)
                                    
Na razie wyglądam jeszcze całkiem nieźle, ale to może szybko się zmienić

Na mojej głowie widać kwiaty, co sugeruje gdzie mogłam wybyć na najbliższy rok, dodam również podpowiedź: https://www.youtube.com/watch?v=7I0vkKy504U


If you're going to San Francisco, be sure to wear some flowers in your hair 


Koniecznie włożyłam kwiaty we włosy i ruszyłam do SAN FRANCISCO!

Najpierw lot do Frankfurtu, a później prosto 11 godzin do SF. W trakcie lotu świetnie się bawiłam! Korzystałam ze słoneczka za oknem, czytałam książki, oglądałam widoki, jadłam lody, spałam, a nawet się całowałam!  

Pół drogi siedziałam z nosem przyklejonym do okna. 
Tak właśnie wygląda Grenlandia z góry:

I w końcu wylądowałam!
Pierwsze co zrobiłam po przylocie? Poszłam na imprezę! I to nie byle jaką, na impreza urodzinowa 10-latków. Temat imprezy: Minecraft. Głowna atrakcja: Laser tag.
Jak już przywykłam mówić tutaj, było ,,osom"! Wszędzie pizza, żelki, pianki, cukierki, ciasteczka, dla mnie raj!

Na moich drzwiach znalazłam powitalne kartki oraz mailbox. Teraz będę mogła dostawać ręcznie napisane listy! Każdy w domu ma swoją skrzynkę i można do niej wrzucać miłe liściki. Czyż to nie świetne?!

Tak jak podejrzewałam, dzieciaki są świetnie obcykane w telefonach, laptopach, tabletach i wszystkim innym gdzie można oglądać głupie filmiki. Jak się jednak okazało, mój Samsung był dla nich nie lada wyzwaniem, wiadomo w końcu korzystają tylko z nadgryzionego jabłka. Na dodatek chyba częściej niż ja robią sobie selfie! Całkiem wygodne dla mnie, nie muszę prosić, zawsze oni wychodzą z inicjatywą. Mój selfie stick cieszy się ogromnym powodzeniem i ciągle proszą czy mogą skorzystać. Później oczywiście znajduję miliony zdjęć w moim telefonie i godzinami je kasuje, co spotyka się z wielką dezaprobatą. 

Selfie z dzieciakami i tak zakończył się mój dzień, poszłam spać, rano wstałam, jetlag to wciąż obce dla mnie słowo, bo po tak długiej podróży i nagłej zmianie strefy czasowej czułam się świetnie, wręcz lepiej niż zwykle, bo podekscytowana na myśl o tym co mnie czeka.

Comments