Co ja robię tu, uuu?

Czemu wyjechałam?
Potrzebowałam gdzieś wyjechać, wyjść z mojej strefy komfortu i sprawdzić jak poradzę sobie w sytuacji, gdy jestem zdana tylko na siebie. Pragnę zobaczyć i doświadczyć ile tylko się da! Chcę również podszkolić język i jeden z najważniejszych powodów, czyli pracować z niepełnosprawnymi dzieciakami, rozwijać się zawodowo. Do Stanów wyleciałam 5 czerwca, a 3 czerwca obroniłam moją pracę licencjacką z pedagogiki specjalnej. W Polsce pracowałam jako nauczyciel w przedszkolu w grupie dzieciaków z autyzmem. Miałam ochotę gdzieś wyjechać, aplikowałam na wolontariat do Kenii, dostałam się na projekt do Indii, który odbywa się w tym samym czasie, ale w końcu wybrałam Stany, czyli kierunek, który nigdy nie był dla mnie zbyt interesujący. Jednak staję się interesujący, w końcu doświadczam czegoś nieznanego!

Gdzie pracuję?
Tu, na przedmieściach San Francisco pracuję jako Pro Au Pair, mieszkam z pewną szaloną rodzinką, z czwórką dzieci. Dziesięcioletnie trojaczki, dziewczynka i dwóch chłopców, jeden z autyzmem, drugi z ADHD oraz obaj mają zaburzenia lękowe, mają także sześcioletnia siostra Wybrałam ich ze względu na to, że lubię stawiać przed sobą wyzwania;) Wiem również, że mogę prowadzić dla chłopców terapię, wykorzystywać moje doświadczenie w pracy z osobami niepełnosprawnymi.

Czemu Kalifornia?
Odpowiedź wydaje się oczywista, w końcu to Kalifornia! Tak poważnie, jest to bardzo ciekawy, zróżnicowany kulturowo i klimatycznie region położony nad wybrzeżem Pacyfiku. Oraz ważna rzecz, jest daleko. Nie wiem jak moje życie ułoży się w przyszłości, ale teraz póki mam okazję chcę korzystać i być w miejscach, których być może już nigdy nie zobaczę.

Było poważnie, a teraz czas na ekscytację tym co tu jest!

To właśnie Burlingame, przedmieścia San Francisco, które wyglądają dokładnie tak jak w filmach! Zadbane, jednopiętrowe domki, flagi wywieszone, sztuczna trawa, wielka fura przed i gazety leżące na podjeździe.
Tak wyglądają zdjęcia robione przez dzieci
Trzeba było mi pokazać San Francisco, więc zapakowaliśmy się w ich gigantyczny samochód i ruszyliśmy. Jak widać selfie stick bardzo się przydaje, must have do zabrania w podróż!
Dzieciaki zapakowane
Potworki bardzo lubią mój telefon
Widać radość z mojego przyjazdu!
W SF znajduję się najbardziej poskręcana ulica świata, czyli Lombard Street. Trzeba było ją zobaczyć, ale nikt mnie nie uprzedził, że będziemy siedmioosobowym GMC zjeżdżać w dół!

Lombard Street
Widok z samochodu
Mieliśmy się trochę przejść, ale na drodze wyskoczył sklep ze wszystkimi możliwymi rodzajami popcornu i musieliśmy ich spróbować. W końcu bycie grubasem zobowiązuje!
Później szybka pizza, ale wersja prawie fit, czyli na cienkim cieście. I musieliśmy wracać, bo Gaby miała tego dnia występ. Dostałam zaproszenie na Burlingame Idol i miałam przyjemność oglądać lokalne gwiazdy. Wchodzę do środka, a tam rozstawione okrągłe stoły i... żarcie. Nareszcie występy dzieci zaczynają być interesujące!

Burlingame Idol
Program imprezy, a z tyłu miejsce na autografy!
Czasami przynudzali
Żarcie!!!
Zaczynam powoli stawać się coraz bardziej okrągła
Na dopełnienie szczęścia (oraz żołądka) pojechaliśmy na lody;)

Comments